***EMOCJE – BABSKA SPRAWA ?***

EMOCJE. KOBIETA.

Te dwa słowa zdają się być nierozerwalne.

Mówi się, że kobiety są emocjonalne, że nie tylko łatwo ulegają emocjom, ale też o nich gadają.

To prawda.

Kobiety, będąc małymi dziewczynkami, mają dużo większe przyzwolenie społeczne na okazywanie uczuć. Stąd lepiej je identyfikują, łatwiej wyrażają, częściej nad nimi się zastanawiają.

Z mężczyznami jest inaczej.

Oni też przeżywają emocje. Dokładnie tak samo jak kobiety.

Jednak mają dużo większą trudność z rozpoznaniem emocji i jej wyrażeniem.

Jest to oczywiście uwarunkowane wychowaniem.

Chłopcy często, w sytuacjach kiedy ich emocje szukają zrozumienia , słyszą : „no już … chłopaki nie płaczą”, „nie bądź baba”, „ mężczyzna musi być twardy”. No więc odcinają się od emocji, uczą się je „pacyfikować”, nie przyznają się do nich…

Jedynie złość. 😡😠🤬

Ją mogą wyrażać. Złość jest -zwłaszcza w męskim wydaniu -społecznie akceptowalna. Czasem – za bardzo.

Tymczasem złość – jest emocją wtórną. To zazwyczaj połączenie bezsilności, niemożności reakcji na jedną z 7 emocji pierwotnych: strachu, gniewu, smutku, frustracji, poczucia winy/wstydu, poczucia krzywdy/ żalu, wstrętu. 😁😣😲😰😡

Wiec żebyśmy lepiej rozumieli Siebie – ważne jest żeby nauczyć się rozumieć emocje i decydować jak je wykorzystamy.

Bo emocje – to informacja od podświadomości, ze dzieje się coś ważnego dla Ciebie + impuls do działania.

Zrozumiałam to kiedyś, gdy zaczęłam się przyglądać własnym emocjom.

Jestem z natury osobą opanowaną.

A jednak zorientowałam się, że czasem złoszczę się zupełnie nieadekwatnie do sytuacji.

Dwa razy zdarzyło mi się stracić „zimną krew”.

I wcale nie było to kiedy moim niespełna rocznym, niebieściutkim Uniaczkiem wpakowałam się gościowi centralnie w boczne drzwi jego dwudniowego Opla.

Na szczęście on też nie stracił „zimnej krwi”. Ciepłej zresztą też 😄😂🤣

Ale – kiedy każde z moich dzieci  w wieku 2 lat ( ten nieszczęsny bunt dwulatka) , mimo moich napomnień, rozwaliło głowę (jedno o kaloryfer, drugie o kant ławy), to zupełnie straciłam głowę.

I nie dość, że nie wiedziałam co zrobić, o jeszcze krzyczałam : „ a nie mówiłam, nie prosiłam…”

Bez sensu!

Potem jednak zaczęła  się zastanawiać o co chodzi. Skąd ta złość.

Zrozumiałam, że tak się o nich boję (że uszkodzą sobie coś, a ja nie będę w stanie im pomóc, ani nawet ocenić), co gorsza jestem bezsilna – nie umiem sprawdzić czy to poważny uraz, ani zszyć głowy, że reaguję złością.

Kiedy to do mnie dotarło – zmieniłam swoją reakcję.

No i żeby się jakoś przygotować na potencjalne wypadki, a tym samym zmniejszyć trochę mój strach – poszłam na kurs pierwszej pomocy 🚑🚨👩‍⚕

Teraz wprawdzie głowy nadal nie zszyję, ale za to chociaż masaż serca i sztuczne oddychanie umiem zrobić.

I tak się zaczęła moja przygoda z emocjami.

Od tego czasu wciąż uczę się je rozumieć, bo to bym mogła sama decydować o tym, jaką re-akcję podejmę. Żeby „wodze” do mojego umysłu, były w moich rękach, a nie tego kto te emocje we mnie wywołuje 😊