W poprzednim wpisie pisałam o rozstaniu i o tym, że każde rozstanie jest powiązane ze zmianą.
Ludzie różnie reagują na zmianę, ale często kobiety którymi rozmawiam tej zmiany się obawiają i traktują rozwód, czy rozstanie z partnerem jak koniec świata.
Trudno im przyjąć, że to jest koniec, ale pewnego etapu, a po tym etapie przyjdzie kolejny etap życia, który wcale nie musi być gorszy, a jak wynika z moich obserwacji – często jest znacznie lepszy.
Ale po to, żeby ten kolejny etap był lepszy – należy zadbać o kilka elementów:
1. trzeba sobie uświadomić, że w dużej mierze od tego jak zachowany się wobec partnera , a tym samym wobec siebie samych zależy czy nasze życie „po” będzie dobre. Ważne jest żeby zachowywać się tak, by nie stracić szacunku do samego siebie. Bo jeśli zaczniemy się obrzucać błotem – to tym samym podważamy nasz wybór sprzed lat.

2. Ważne jest, żeby pomimo silnych emocji – zachować nad nimi panowanie, a jeśli jest to dla nas trudne – poszukać pomocy u przyjaciół, a jeszcze lepiej specjalisty.
Rozwód, czy rozstanie często wyzwalają w ludziach emocje, o których istnienie nawet siebie nie podejrzewali. Wówczas jest najgorszy moment na podejmowanie decyzji, ponieważ człowiek w silnych emocjach nie jest w stanie racjonalnie myśleć.

3. Należy przyjąć konsekwencję rozstania – uznać, że od dziś zarówno My, jak i partner mamy odrębne życie i nie mamy prawa do go negować, czy kwestionować.
Czym szybciej to zaakceptujemy – tym szybciej będziemy mogli otworzyć się na NOWE.

4. Konieczna jest fizyczna separacja i najlepiej jest „na piśmie” ustalić wszelkie konkrety dotyczące podziału majątku i opieki nad dziećmi – w tym może też pomóc mediator.
Chodzi o to, żeby nie zostawiać sobie otwartej furtki, ani nie szukać zemsty – to nie pozwala zamknąć poprzedniego etapu.

5. Kluczowe jest, żeby dać sobie czas na przeżycie wszystkich emocji, a potem, kiedy już emocje opadną na przyjrzenie się temu co się nie udało, co nie zadziałało w naszym związku, ile z tego jest „po mojej stronie”, a ile „po stronie partnera”. Wielkim błędem jest przerzucanie całej odpowiedzialności na partnera – bo to nie pozwala uniknąć tych samych błędów w przyszłości.

6. Stąd kolejny punkt – trzeba dać sobie czas, nie rzucać się od razu w kolejny związek, ani w „szaleńcze nadrabianie zaległości z innymi”, bo to nie pozwoli nam usłyszeć siebie, zagłuszy nasz wewnętrzny głos, w efekcie – będziemy nadal nieświadomi pewnych schematów, czy przekonań, jakie rządzą naszym życiem.

7. Kiedy to wszystko zrobimy – warto jest dotrzeć do momentu, w którym będziemy w stanie, chociażby wewnętrznie, podziękować partnerowi za wszystko co razem przeżyliśmy dobrego, i wybaczyć to co było złe, bo dopiero to pozwoli nam tak prawdziwie zamknąć tamten ETAP.

8. Wówczas przychodzi czas na NOWE.
Dopiero wtedy jest miejsce na wejście w nowy związek, w którym nie powtórzymy wszystkich błędów z poprzedniego, w którym zadbamy o Siebie, o swoje potrzeby, o równowagę.
A jest to zdecydowanie możliwe!
Obserwuję to u wielu znajomych Kobiet, czy moich klientek, które po pewnym czasie, po wykonaniu pewnej pracy nad sobą, dochodzą do momentu, w którym mówią – to była dobra decyzja. Nigdy bym jej nie cofnęła. Teraz żyję w zgodzie ze Sobą.
I kiedy Kobiety w takim momencie wchodzą w nowy związek – to tworzą go już na swoich zasadach, z poszanowaniem swoich potrzeb i granic. A to jest gwarancją dojrzałego związku, który ma szansę być trwały i udany.