Listopadowy spleen, pędząca nyska i odpowiedzialność

Dzień Dobry w ten jesienny, listopadowy dzień,

Po pięknej, złotej polskiej jesieni, nastał okres listopadowych szarówek, mgieł (przynajmniej u mnie) i deszczów. Rano ciężko się zwlec z łóżka.

W ciągu dnia też brakuje energii, a o 22:00 głowa smętnie opada na klawiaturę komputera …

Sytuacja uciążliwa, bo będąc typową sową, najlepiej mi się pracuje wieczorem, kiedy już cisza w domu… a tu organizm odmawia posłuszeństwa. Buntuje się i torpeduje moje napięte, ambitne plany.

Martwiłam się tym, zżymałam, aż przeczytałam na blogu Oli Budzyńskiej (Pani swojego czasu – www.paniswojegoczasu.pl), że ona też tak ma J

Listopad traktuje więc jako okres wypoczynku i ładowania baterii.

Ależ mi ulżyło!

Postanowiłam też tak zrobić.

Staram się realizować swoje cele, cały czas popychać sprawy do przodu, ale bez napinki, bez stresu i poganiania siebie samej niczym nadzorca niewolnika przy pracy.

Efekt ?  Większy spokój i zgoda na to, że czasami tak jest, że są różne okresy w roku i nie ma sensu walczyć z naturą.

Tym niemniej, ponieważ pracować trzeba, wymyślam jak tu się zmotywować do działania.

Ostatnio odkryłam, że poranne bieganie bardzo dobrze się u mnie sprawdza.

Z przebieżki 3-4 km wracam z dużą dawką endorfin, energii i ułożonym w głowie planem dnia.

A także czasami z refleksjami…

Ostatnio biegnąc, w piękny społeczny poranek, poboczem drogi na Wieliczkę, musiałam zbiec na pobocze umykając przed rozpędzoną nyską. Facet musiał mnie chyba nie widzieć, może oślepiło go słońce…

Zdałam sobie wtedy sprawę, że biegając po szosie muszę wziąć za siebie odpowiedzialność i biec tak, żeby być bezpieczną, bo nie wiem w jakich warunkach prowadzą samochody kierowcy na tej drodze. Mnie przecież też zdarza się być oślepioną przez słońce. Wtedy nietrudno o wypadek.

Podobnie jest w życiu. Denerwujemy się na ludzi, przypisujemy im złe intencje, mamy pretensje, że nie zrobili tego czy owego, a często – wcale nie znamy ich motywów. Nawet się nad nimi nie zastanawiamy…

Może zanim się na kogoś o coś zdenerwujemy i mu wygarniemy, warto zapytać: Dlaczego? Dlaczego zrobił to, czy tamto?

Może weźmiemy odpowiedzialność za to, za co możemy - za nasze działania i nasz stosunek do świata i innych ludzi?

Przecież jak mówi Paweł Mróz – nie ma jednej rzeczywistości, tylko każdy z nas ma własny „hologram rzeczywistości”, gdyż odbiera świat przez swoje doświadczenia, swoje filtry poznawcze, swoje przekonania…

Może więc warto najpierw zapytać….?

 

 

 

 





Formularz kontaktowy

 

 

 

 

 


Wysłanie zgłoszenia oznacza akceptację Polityki prywatności dostępnej do wglądu tutaj

Joanna Lange

Coach Kobiecych Marzeń

tel. 506 668 964 

E-mail: lange.joanna@gmail.com