Czy słyszałaś kiedyś od swojej Mamy to pytanie?
Czy tak rozpoczynają się wasze rozmowy telefoniczne?
Słuchając kobiet w moim gabinecie czy na warsztatach mam wrażenie, że Matki nie dbają o szczęście swoich córek.
To znaczy – może w ich pojęciu dbają, bo chcą, żeby córkom było dobrze, ale to dobrze…jest najczęściej definiowane przez ich własne przekonania i doświadczenia.
Więc dla jednej – będzie to posiadanie przez córkę męża.
Dla drugiej – dzieci.
Trzecia uzna, że córka ma szczęście, bo jej mąż nie pije i nie bije, a że nie jest czuły i nie zajmuje się dziećmi, to przecież nic takiego….
Inna z kolei będzie uważała, że szczęście da córce kariera – więc o nią będzie pytała.
Mało która próbuje zrozumieć czym jest szczęście dla jej córki.
Mam wrażenie, że dla wielu Matek – córka powinna wypełnić pewne role w życiu i to powinno jej zagwarantować z automatu szczęście.
A co jeśli tak nie jest?
Co jeśli Córka ma inną wizję swojego szczęścia?
Co jeśli to co jest – jej nie satysfakcjonuje?
Często słyszę, że kiedy Córki się rozwodzą, albo jest im ciężko, źle w małżeństwie – nie otrzymują wsparcia od Matki.
Tak często – słyszą :”ale czego ty chcesz? nie pije przecież, pieniądze przynosi? nie przesadzaj…”
albo “kim będziesz jak się rozwiedziesz?”
Jakby wartość kobiety definiowana była przez posiadanie męża, albo jakby miała rezygnować z siebie, ze swoich potrzeb, tylko dlatego, że to co jest, nie jest najgorsze…
W ten sposób Matki mają katastrofalny wpływ na poczucie wartości swoich córek.
Często słyszę rozżalenie córek, ich rozczarowanie…
Zapewne nie wynika to ze złej woli Matek, a jest tylko kontynuacją tego co one same dostały od swoich matek.
Ale, żeby przerwać ten międzypokoleniowy maraton – trzeba przerwać ten przekaz. ‼
Trzeba zmienić narrację, zmienić sposób komunikowania się z córkami. Zacząć dostrzegać Je w nich, ich indywidualność i ich potencjał.‼
Zaczyna się od małego.
Nie macie pojęcia ile razy wchodząc do pokoju mojej córki miałam na końcu języka : “jaki tu bałagan, ten pokój nie wygląda na pokój dziewczynki”, albo “jak ty będziesz prowadziła dom”. I na szczęście – gryzłam się w język.
Zamieniałam to na “jaki tu bałagan, jakby przeszedł huragan” 😁😄
A Ty – jakie słowa słyszysz najczęściej od Mamy?
I jakimi karmisz swoją córkę?