Prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy znajdziesz swoją drugą połówkę….
Koncept idealnego związku jako 2 połówek jabłka, brzoskwini czy pomarańczy ma się dobrze.
Zapewne o nim słyszałaś, a może nawet w niego wierzysz.
Powstał ona na podstawie romantycznego konceptu miłości ukutego najpierw przez trubadurów w XII weku, a potem ochoczo pielęgnowanego i rozdmuchanego przez romantyków, takich jak Goethe, Rilke, Słowacki czy Mickiewicz.
Za czasów Goethego cieszył się taką popularnością, że po publikacji jego :”Cierpień młodego Wertera”, przez Europę przetoczyła się fala samobójstw młodzieńców, którzy za bardzo się tym konceptem przejęli.
W ogóle koncept miłości romantycznej jest wielce szkodliwy, gdyż sprowadza miłość praktycznie do tego wymiaru jaki ma ona na etapie zakochania.
A zakochanie, cóż…. to stan przejściowy. I niezbyt „normalny”, ponieważ w organizmie następują wówczas tak wielkie zawirowania, że można to porównać do stanu po zażyciu substancji „zakazanych”, w każdym razie w Polsce.
A jak już wielokrotnie pisałam – kiedy emocje szaleją, to mózg racjonalny przysypia.
Trudno by więc było w takim stanie funkcjonować przez dłuższy okres czasu.
A wracając do koncepcji połówek jabłka…
Słuchałam dziś świetnego podkastu Marty Niedźwieckiej „O Zmierzchu” (gorąco polecam, znajdziecie go na Spotify) zatytułowanego „Romantyzm to tragifarsa” i w zasadzie zgadzam się z teoriami rozwiniętymi przez autorkę, ale przyszła mi do głowy jedna myśl.
A może ten koncept dwóch połówek nie jest do końca głupi….
Bo wyobraź sobie jabłko.
Potem wyobraź sobie to jabłko przecięte na dwie części.
Czy te części są identyczne?
Oczywiście, że nie!
Tak jak nie ma idealnie symetrycznych ludzi, tak i nie ma idealnie symetrycznych owoców.
Ale faktem jest, że te dwie połówki, złożone razem, tworzą całość. One się DOPEŁNIAJĄ do całości.
Więc gdyby tak spojrzeć – to ta cześć styczna, to może być to, co jest najistotniejsze w związku, dla jego przetrwania – wartości, wizja przyszłości, decyzja o tym, że chcemy razem budować tę przyszłość.
A reszta, te dwie wypukłe cząstki, to to co każdy z nas ma innego.
I dobrze, bo żeby związek mógł trwać – musimy mieć swoje światy.
I część wspólną.
To nie mogą być okręgi jeden w drugim, styczne, czy też nie.
Wyobraź sobie takie okręgi.

Czy widzisz, ze to dusząca wizja? Tu nie ma przestrzeni. Nie ma miejsca na rozwój. Nie ma miejsca na własny świat.
Zdrowy związek powinien wyglądać jak dwa przecinające się okręgi, mające cześć wspólną.

Czyli każdy ma swój obszar, i jest część wspólna.
Tak jak w jabłku ten kawałek, który pozostaje jako ogryzek 😊
Są w nim pestki – zalążki nowych jabłoni, nowego życia, chronione przed światem zewnętrznym łuskami.
Tak samo w dobrym związku – jest część, która jest tylko jego. To są wspólne wartości, rytuały, wspomnienia, plany….
I w takim świetle – jestem w stanie uznać, że może fajnie jest mieć tę swoją drugą połówkę, czyli tego partnera, który „dołożony” do mnie, sprawia, że stajemy się jabłkiem, uzupełnia mnie, dopełnia.
Jak Ty to widzisz?
***
A jeśli twoje jabłko się rozpadło, to zapraszam na kolejną edycję cyklu spotkań dla Kobiet po rozwodzie, rozstaniu, która startuje już 30/11.
Zapisy i informacje :
http://bit.ly/wybierzzyciepozyciu